Chcesz zrozumieć, dlaczego przy jednych ludziach rozwijasz skrzydła, a przy innych gasisz? Z tego artykułu dowiesz się, czym jest efekt Pigmaliona, jak działa mechanizm samospełniającej się przepowiedni i jak możesz go świadomie wykorzystać w swoim życiu.
Czym jest efekt Pigmaliona?
Efekt Pigmaliona to zjawisko psychologiczne, w którym cudze oczekiwania wobec ciebie wpływają na twoje zachowanie, motywację i realne osiągnięcia. Im bardziej ktoś wierzy, że sobie poradzisz, tym częściej zaczynasz funkcjonować tak, aby tę wiarę potwierdzić, nawet jeśli początkowo twoje możliwości wcale się nie wyróżniały. Opisuje się to jako formę samospełniającej się przepowiedni, bo wyobrażenie drugiej osoby o tobie prowadzi do takich reakcji i decyzji, które z czasem zamieniają się w fakty.
Socjolog Robert Merton zwrócił uwagę, że kiedy ludzie uznają jakąś definicję sytuacji za prawdziwą, zaczynają zachowywać się tak, jakby rzeczywiście taka była, aż wreszcie skutki ich działań ją „urzeczywistniają”. W przypadku efektu Pigmaliona chodzi o przekonania na temat innych osób. Gdy wyobrażasz sobie ucznia, pracownika czy partnera jako zdolnego, odpowiedzialnego lub wartościowego, zwykle traktujesz go łagodniej, dajesz mu więcej zaufania, stawiasz ambitniejsze cele, a on z kolei reaguje większym zaangażowaniem. W ten sposób twoja początkowa opinia nabiera realnego kształtu.
Zjawisko to pojawia się w rodzinie, szkole, pracy i związkach. Dzieci szczególnie silnie reagują na oczekiwania rodziców i nauczycieli, bo budują obraz siebie właśnie w oparciu o sygnały z otoczenia. Jednak również dorośli często „wchodzą w rolę”, jaką narzuca im otoczenie: jeśli w firmie uchodzisz za osobę niezawodną i samodzielną, z dużym prawdopodobieństwem zaczniesz jeszcze mocniej tak się zachowywać. Efekt Pigmaliona nie oznacza magii, tylko stopniowe kształtowanie zachowań poprzez sposób traktowania drugiej osoby.
Warto dodać, że w literaturze psychologicznej często rozróżnia się ogólny efekt Pigmaliona, opisujący zachowania zgodne z oczekiwaniami innych, od efektu Rosenthala, odnoszącego się do sytuacji, w której sam badacz lub przełożony nieświadomie wpływa na wyniki eksperymentu czy pracy zespołu, bo jego ukryte przekonania „popychają” ludzi w stronę założonego wcześniej rezultatu.
Efekt Pigmaliona ma też swoje „odmiany”. Pozytywne nastawienie do innych i wiara w ich możliwości określane są mianem efektu Galatei, natomiast trwałe negatywne nastawienie i niskie wymagania wobec kogoś nazywa się efektem Golema. W praktyce oznacza to, że twoje oczekiwania mogą albo stać się paliwem do rozwoju drugiej osoby, albo powoli ją osłabiać, choć obiektywnie dysponuje bardzo podobnym potencjałem.
Sformułowanie „efekt Pigmaliona” nawiązuje bezpośrednio do historii opisywanej w mitologii greckiej. Król Cypru Pigmalion był rzeźbiarzem, który stworzył z kości słoniowej posąg idealnej kobiety, nazwał go Galateą i tak mocno się w nim zakochał, że traktował go jak żywą osobę. Wyobrażał sobie wspólne życie, mówił do rzeźby, ozdabiał ją biżuterią i z niezwykłą czułością o nią dbał. Bogini Afrodyta, poruszona jego nieustępliwą wiarą, tchnęła życie w posąg i Galatea stała się realną kobietą. Ta opowieść świetnie pokazuje, jak uporczywe wyobrażenie może „ożywiać” potencjał, który początkowo istniał tylko w czyjejś głowie.
Motyw Pigmaliona pojawia się również w kulturze. George Bernard Shaw w sztuce „Pigmalion” pokazuje profesora Higginsa, który uczy biedną kwiaciarkę poprawnej wymowy i ogłady towarzyskiej. Eliza Doolittle w jego oczach przestaje być tylko osobą z marginesu, a staje się kimś, kto może bez kompleksów funkcjonować w towarzystwie arystokracji. To, że otoczenie zaczyna ją tak traktować, jest wprost konsekwencją wysokich oczekiwań i konsekwentnej pracy, którą w nią wkłada nauczyciel.
Na czym polega mechanizm samospełniającej się przepowiedni?
Jak oczekiwania wpływają na rzeczywistość?
Mechanizm efektu Pigmaliona dobrze opisuje prosty schemat: myśli – emocje – zachowania. Zaczyna się od tego, co myślisz o kimś lub o sobie. Jeśli uważasz, że uczeń jest bystry, a pracownik ambitny, pojawiają się emocje takie jak zaufanie, sympatia czy spokój. Z kolei przekonanie „on i tak niczego nie potrafi” budzi zniecierpliwienie, zniechęcenie i napięcie. Te emocje natychmiast przenoszą się na twoje zachowanie, nawet wtedy, gdy nie mówisz tego wprost.
Zwróć uwagę, jak zmienia się twoja mowa ciała, kiedy jesteś pozytywnie nastawiony. Częściej utrzymujesz kontakt wzrokowy, uśmiechasz się, pochylasz w stronę rozmówcy i dajesz mu do zrozumienia, że cenisz jego zdanie. Przestajesz go wyręczać, pozwalasz mu samodzielnie szukać rozwiązań i zadajesz pytania, które pokazują, że wierzysz w jego zdolność poradzenia sobie. W efekcie druga osoba zaczyna zachowywać się w zgodzie z tym obrazem, bo czuje, że ma twoje wsparcie.
Kiedy twoje przekonania są negatywne, sygnały, które wysyłasz, stają się zupełnie inne. Ton głosu bywa chłodniejszy, komentarze częściej krytyczne, pojawiają się westchnienia, przewracanie oczami, a czas poświęcany takiej osobie dramatycznie się kurczy. Nawet jeśli na poziomie słów mówisz „dasz radę”, to ciało i sposób bycia podpowiadają coś zupełnie przeciwnego. Odbiorca zwykle nie analizuje tego świadomie, ale bardzo dobrze to odczuwa i zaczyna się zachowywać tak, jakby naprawdę nie był w stanie sprostać stawianym zadaniom.
Właśnie dlatego samospełniająca się przepowiednia tak łatwo się napędza. Twoje oczekiwania wpływają na gesty, ton, jakość uwagi i poziom wsparcia. To wszystko kształtuje emocje i zachowania drugiej osoby. Jej nowe zachowania stają się dla ciebie „dowodem”, że miałeś rację, więc twoje pierwotne przekonanie jeszcze bardziej się utrwala. Zaczynasz widzieć tylko to, co pasuje do twojej wizji, a ignorujesz sytuacje, w których ktoś pokazuje się z innej strony.
Dlaczego nasze przekonania kształtują zachowanie innych?
Kiedy przyglądasz się temu, jak funkcjonuje efekt Pigmaliona, widać kilka powtarzających się mechanizmów, poprzez które twoje przekonania wpływają na innych. Nie są to wielkie, spektakularne działania, tylko dziesiątki drobnych reakcji, które dzień po dniu budują atmosferę wspierającą rozwój albo go blokującą. Dobrze widać to w tym, jak nauczyciel czy przełożony organizuje codzienny kontakt z uczniem lub pracownikiem.
- Większa uwaga – osobie, w którą wierzysz, poświęcasz więcej czasu, częściej z nią rozmawiasz i chętniej słuchasz, co ma do powiedzenia. Dzięki temu zyskuje więcej okazji, by ćwiczyć umiejętności i testować nowe rozwiązania.
- Lepsze wsparcie – kiedy zakładasz, że ktoś ma potencjał, chętniej udzielasz mu informacji zwrotnej, podpowiadasz, gdzie może szukać narzędzi, i pomagasz rozłożyć zadanie na etapy. Zamiast krytykować, koncentrujesz się na tym, jak może zrobić coś lepiej następnym razem.
- Ambitniejsze wyzwania – wysokie, ale realne wymagania wysyłają jasny sygnał: „uważam, że jesteś w stanie to zrobić”. To samo w sobie buduje poczucie kompetencji, bo druga osoba widzi, że nie traktujesz jej jak kogoś słabego.
- Inny styl komunikacji – pozytywne oczekiwania przekładają się na łagodniejszy ton głosu, więcej słów wyrażających zaufanie i docenienie. Nawet gdy wskazujesz błędy, robisz to w sposób, który nie podcina skrzydeł, tylko zachęca do korekty.
Efekt Pigmaliona w edukacji i pracy
Jak postawa nauczyciela wpływa na wyniki ucznia?
Jednym z najbardziej znanych badań nad efektem Pigmaliona jest eksperyment, który Robert Rosenthal wraz z Lenore F. Jacobson przeprowadzili w szkole podstawowej w San Francisco pod koniec lat sześćdziesiątych. Na początku roku szkolnego wykonali testy inteligencji u całej grupy uczniów, a następnie losowo wybrali około dwudziestu procent dzieci. Nauczycielom przekazali informację, że właśnie te konkretne osoby mają wyjątkowy potencjał intelektualny i w kolejnym roku prawdopodobnie „wystrzelą” z wynikami.
W rzeczywistości wskazani uczniowie nie różnili się niczym od pozostałych. Jednak dla pedagogów stali się „wybitnie zdolnymi dziećmi”, które zasługują na szczególną uwagę. W praktyce oznaczało to częstszy kontakt wzrokowy, więcej cierpliwości przy trudnych pytaniach, dawanie im zadań rozwijających samodzielność oraz życzliwszą interpretację drobnych potknięć. Dzieci, wyczuwając zaufanie i wysokie oczekiwania, zaczęły też wkładać w naukę więcej wysiłku.
Po upływie kilkunastu miesięcy Rosenthal ponownie przeprowadził testy IQ. Okazało się, że grupa uczniów uznanych za szczególnie utalentowanych osiągnęła znacznie lepsze wyniki niż reszta klasy. U części z nich odnotowano wzrost ilorazu inteligencji sięgający nawet 20–30 punktów, a równocześnie wzrosła ich pewność siebie i nastawienie do szkoły. Samo przekonanie nauczycieli, że pracują z „wyjątkową dwudziestką”, pociągnęło za sobą taki sposób traktowania tych dzieci, który faktycznie wzmocnił ich rozwój intelektualny.
Nauczyciel nie musi być świadomy swoich preferencji, aby wywierać wpływ. Nawet drobne gesty, jak częstszy kontakt wzrokowy czy cierpliwość przy trudnych pytaniach, budują w uczniu poczucie sprawstwa i motywują do nauki.
Eksperyment z San Francisco stał się punktem odniesienia dla wielu kolejnych badań, które pokazały, jak bardzo oczekiwania pedagogów kształtują kariery edukacyjne dzieci. Kingsley i Grolnick zauważyli, że rodzice stawiający wysokie, ale wspierające wymagania również uzyskują lepsze wyniki swoich dzieci. Inne zespoły badawcze, takie jak Jussim i Eccles, opisywały, jak stereotypy płciowe przenikają do ocen nauczycieli i z czasem pogłębiają różnice między dziewczętami a chłopcami w poszczególnych przedmiotach. Wszystko to prowadzi do jednego wniosku: sposób, w jaki dorośli postrzegają dziecko, może stać się dla niego trampoliną albo niewidzialnym sufitem.
Czy menedżerowie mogą zwiększyć efektywność zespołu poprzez wiarę w sukces?
To, co w szkole robi nauczyciel, w firmie robi menedżer. Efekt Pigmaliona działa w organizacjach równie silnie jak w klasie. Badania McNatt pokazały, że kiedy szefom przekazano informację, że część ich podwładnych to osoby szczególnie zdolne i pracowite, po pewnym czasie właśnie ci wskazani pracownicy notowali wyraźnie wyższą produktywność i lepsze wyniki. Menedżerowie, wierząc w ich ponadprzeciętne możliwości, zaczęli inwestować w nich więcej czasu, oferować ciekawsze projekty i częściej doceniać ich wysiłek, co z kolei napędzało motywację całej grupy.
Psychologiczne koncepcje przywództwa podkreślają, że postawa lidera wyznacza klimat emocjonalny zespołu. Jeśli przełożony sam jest zaangażowany, jasno komunikuje oczekiwania i jednocześnie okazuje realne wsparcie, ludzie chętniej biorą odpowiedzialność za swoją pracę. Dobrym obrazem jest historia załóg łodzi opisywana w książce „Extreme Ownership”. Gdy zamieniono liderów między najlepszym a najsłabszym zespołem, poprzedni outsiderzy w krótkim czasie zaczęli wygrywać kolejne wyścigi.
Zmieniła się tylko jedna rzecz: dowódca, który wierzył w ich możliwości i nie szukał wymówek, a rozwiązań. Jego sposób komunikacji, poziom zaufania i umiejętność stawiania ambitnych, ale realnych wymagań tak mocno podziałały na załogę, że ta zaczęła zachowywać się jak zwycięski zespół. Podobny mechanizm możesz obserwować w każdym miejscu pracy, w którym szef widzi w ludziach partnerów, a nie wyłącznie wykonawców poleceń.
Ciemna strona oczekiwań – efekt Golema
Jak negatywne nastawienie prowadzi do obniżenia wydajności?
Efekt Golema to mroczne odbicie efektu Pigmaliona. W tej wersji samospełniającej się przepowiedni niskie oczekiwania wobec człowieka prowadzą do spadku wyników, obniżonej motywacji i utraty wiary w siebie. Jeśli rodzic jest przekonany, że jego dziecko „nie nadaje się do matematyki”, będzie nieświadomie wysyłał mu sygnały zniechęcenia, a każdy błąd potraktuje jak potwierdzenie tej tezy. Podobnie w pracy, gdy przełożony uważa kogoś za słabego ogniwo, rzadko powierza mu odpowiedzialne zadania, prawie nie chwali, za to błędy wytyka z podwójną siłą.
Osoba postawiona w takiej roli po pewnym czasie zaczyna zachowywać się zgodnie z oczekiwaniami otoczenia. Unika inicjatywy, bo „to i tak nic nie da”, rzadziej się zgłasza, bo boi się krytyki, a przed wyzwaniami wycofuje się, zanim zdąży naprawdę spróbować. Własne, nawet niewielkie sukcesy umniejsza, a na pierwszy plan wysuwa porażki. Efekt Golema nie pojawia się z dnia na dzień. Buduje go powtarzalny, negatywny komunikat: „nie wierzę, że dasz radę”, wyrażany słowami, gestami i tonem głosu.
Dlaczego warto unikać etykietowania w relacjach?
Najszybszym sposobem na uruchomienie efektu Golema jest etykietowanie. Słowa „leniwy”, „niezdolny”, „nieogarnięty” czy „wieczny problem” nie opisują pojedynczego zachowania, ale całego człowieka. Taka łatka zamyka go w wąskim schemacie, z którego bardzo trudno się wydostać, bo wszystko, co robi, zaczyna być interpretowane przez pryzmat tej jednej cechy. Nawet jeśli podwładny raz wykona zadanie ponad normę, możesz uznać to za przypadek, a jeśli uczeń popełni błąd, potraktujesz to jako „prawdziwe oblicze”.
Etykiety są szczególnie groźne w długich relacjach: rodzic–dziecko, nauczyciel–uczeń, szef–pracownik czy partnerzy w związku. Kiedy przez lata słyszysz, że „zawsze wszystko psujesz” albo „do niczego się nie nadajesz”, zaczynasz sam siebie tak widzieć. Tracisz odwagę, żeby próbować nowych rzeczy, bo wewnętrzny głos powtarza ci negatywny opis. Tymczasem istnieje ogromna różnica między zdaniem „zachowałeś się dziś egoistycznie” a stwierdzeniem „jesteś egoistą”, choć na pierwszy rzut oka brzmią podobnie.
Etykietowanie to pułapka: gdy raz przypiszemy komuś negatywną łatkę, zaczynamy ignorować jego sukcesy, a wyolbrzymiać błędy, co utrwala efekt Golema i niszczy relacje.
Unikając etykiet, otwierasz przestrzeń na zmianę. Możesz wtedy jasno powiedzieć, jakie zachowanie ci przeszkadza, ale jednocześnie pozostawiasz drugiej stronie możliwość zareagowania inaczej w przyszłości. W ten sposób nie zamykasz jej w roli, tylko pokazujesz, że widzisz zarówno mocne, jak i słabsze strony. To prosta zmiana języka, która ma ogromny wpływ na to, czy efekt Golema się uruchomi, czy nie.
Efekt Galatei – rola wiary we własne możliwości
Jak wewnętrzne przekonania determinują nasze osiągnięcia?
Efekt Galatei opisuje sytuację, w której nie cudze, ale własne oczekiwania stają się źródłem samospełniającej się przepowiedni. Jeśli głęboko w sobie nosisz przekonanie „jestem w stanie się tego nauczyć”, znacznie częściej podejmujesz próby, wracasz do zadania po porażce i szukasz rozwiązań zamiast wymówek. W ten sposób to, co na początku było tylko wiarą, krok po kroku zamienia się w realne kompetencje i osiągnięcia.
Osoby z silnym efektem Galatei nie udają, że są doskonałe. Raczej zakładają, że są w stanie rozwijać się poprzez wysiłek i doświadczenie. Dzięki temu łatwiej znoszą krytykę i trudności. Gdy nie zdadzą egzaminu lub popełnią błąd w projekcie, traktują to jako informację, co należy poprawić, a nie potwierdzenie, że „do niczego się nie nadają”. Wysoki poziom wiary we własne możliwości sprawia, że częściej wchodzą w ambitne role, akceptują odpowiedzialność i szybciej uczą się na praktyce.
Czy autosugestia może zmienić ścieżkę kariery?
Autosugestia, czyli świadome kształtowanie własnych myśli na swój temat, potrafi mocno wpłynąć na przebieg kariery. Jeśli przed rozmową kwalifikacyjną powtarzasz sobie „i tak mnie nie wybiorą”, twoje ciało zaczyna się napinać, głos drży, a wypowiedzi stają się niepewne. Rekruter widzi osobę, która sama w siebie nie wierzy, więc szansa na ofertę rzeczywiście maleje. Kiedy jednak wewnętrzny dialog brzmi raczej „mam kompetencje, żeby dobrze wypaść, pokażę to najlepiej jak umiem”, łatwiej utrzymujesz kontakt wzrokowy, mówisz konkretnie i spokojniej reagujesz na trudne pytania.
Pozytywne przekonania nie polegają na wmawianiu sobie, że jesteś ekspertem w dziedzinie, której nigdy nie dotknąłeś. Chodzi raczej o realistyczne, ale wspierające myśli: „mogę zrobić kolejny krok”, „nauczę się tego, jeśli poświęcę czas”, „mam prawo popełniać błędy i wyciągać z nich wnioski”. Taki sposób myślenia zwiększa odporność na stres i zachęca do sięgania po szanse, których wcześniej byś unikał. Z czasem autosugestia tego typu zaczyna tworzyć nowy obraz siebie jako osoby skutecznej i zaradnej.
Jak świadomie wykorzystać efekt Pigmaliona w codziennym życiu?
Jak budować wspierające relacje poprzez pozytywne komunikaty?
Świadome korzystanie z efektu Pigmaliona polega na takim formułowaniu komunikatów, by wzmacniały rozwój, a nie tworzyły bariery. Nie chodzi tylko o duże deklaracje, ale przede wszystkim o codzienne, drobne zdania, które kierujesz do dziecka, partnera czy współpracownika. Kiedy zaczniesz uważniej dobierać słowa, zobaczysz, że druga osoba częściej zachowuje się w sposób zgodny z tym, co w niej dostrzegasz najlepszego.
- Doceniaj małe kroki – zamiast czekać na wielki sukces, zauważaj drobne postępy i mów o nich na głos. Słowa w stylu „widzę, że włożyłeś w to więcej pracy niż ostatnio” dają jasny sygnał, że wysiłek ma sens.
- Używaj wzmacniających zdań – komunikaty takie jak „wiem, że sobie poradzisz”, „masz dobre pomysły” czy „możesz na mnie liczyć” podnoszą poczucie sprawstwa drugiej osoby i zachęcają ją do działania.
- Okazuj zaufanie – deleguj zadania, pozwalaj decydować o szczegółach, pytaj o zdanie. To pokazuje, że naprawdę uważasz kogoś za kompetentnego, a nie tylko „miło mówisz”.
- Dawaj konstruktywną informację zwrotną – gdy coś poszło nie tak, odwołuj się do konkretnych zachowań i pokazuj, jak można zrobić to inaczej. Zamiast „zawsze to psujesz” lepiej powiedzieć „tu zabrakło ci czasu na sprawdzenie, następnym razem zaplanuj je wcześniej”.
Czy warto stosować wizualizację w dążeniu do celów?
Wizualizacja, czyli wyobrażanie sobie przyszłego sukcesu z możliwie dużą ilością szczegółów, może być wartościowym wsparciem dla efektu Galatei. Sportowcy często „odgrywają” w głowie idealny przejazd, bieg czy rzut, zanim staną na starcie. Dzięki temu ich ciało i umysł są lepiej przygotowane na to, co ma się wydarzyć. Podobnie możesz zrobić przed ważną prezentacją, egzaminem albo rozmową z przełożonym: wyobraź sobie, jak wchodzisz, mówisz spokojnym głosem, odpowiadasz na pytania i kończysz z poczuciem dobrze wykonanej pracy.
Trzeba jednak podkreślić, że wizualizacja nie zastępuje wysiłku. Jeżeli ograniczysz się tylko do marzeń o idealnym wyniku, a nie podejmiesz żadnych konkretnych działań, niewiele się zmieni. Najsilniejszy efekt pojawia się wtedy, gdy łączysz obraz sukcesu z planem małych kroków. Wyobrażasz sobie, jak podpisujesz umowę o pracę, i jednocześnie przygotowujesz CV, ćwiczysz odpowiedzi i szukasz informacji o firmie. W takiej konfiguracji wizualizacja wzmacnia motywację, pomaga przetrwać momenty zwątpienia i sprawia, że samospełniająca się przepowiednia działa na twoją korzyść, a nie przeciwko tobie.
FAQ – najczęściej zadawane pytania
Co to jest efekt Pigmaliona?
To zjawisko, w którym oczekiwania innych wpływają na czyjeś zachowanie i osiągnięcia, prowadząc do samospełniającej się przepowiedni. Innymi słowy, jeśli ktoś w ciebie wierzy, częściej zaczynasz potwierdzać tę wiarę poprzez działania.
Jak działa mechanizm samospełniającej się przepowiedni?
Zaczyna się od myśli, które wywołują emocje i zmieniają zachowanie, a te reakcje z kolei kształtują wyniki, potwierdzając pierwotne przekonanie. Drobne sygnały jak ton głosu czy kontakt wzrokowy sumują się i wpływają na drugą osobę.
Czym różni się efekt Rosenthala od ogólnego efektu Pigmaliona?
Efekt Rosenthala opisuje sytuacje, w których badacz lub przełożony nieświadomie wpływa na wyniki badania lub pracy przez własne ukryte przekonania. Pigmalion natomiast to ogólna nazwa dla wpływu cudzych oczekiwań na czyjeś zachowanie.
Co to jest efekt Golema i jakie są jego konsekwencje?
Efekt Golema to negatywna wersja Pigmaliona, gdzie niskie oczekiwania obniżają motywację i wyniki osoby. Powtarzane sygnały zniechęcenia prowadzą do unikania inicjatywy i utrwalenia słabej roli.
Na czym polega efekt Galatei?
To sytuacja, w której własne przekonania o sobie prowadzą do rozwoju kompetencji i wytrwałości. Wiara we własne możliwości sprzyja podejmowaniu prób i uczeniu się na błędach.
Jak efekt Pigmaliona wpływa na uczniów i pracowników?
Nauczyciele i menedżerowie, wierząc w czyjś potencjał, poświęcają mu więcej uwagi, zadają ambitniejsze zadania i udzielają lepszej informacji zwrotnej, co sprzyja lepszym wynikom. Badania pokazują, że takie traktowanie może znacząco podnieść osiągnięcia i zaangażowanie.
Jak unikać uruchomienia efektu Golema w relacjach?
Warto unikać etykietowania i krytyki skierowanej na całą osobę, zamiast tego mówić o konkretnych zachowaniach i proponować sposoby poprawy. Taki język pozwala drugiej osobie zmienić się i rozwijać.
Czy warto stosować wizualizację przy dążeniu do celów?
Tak — wyobrażanie sobie sukcesu może wzmocnić motywację i przygotować umysł, ale musi iść w parze z konkretnymi działaniami. Sama wyobraźnia bez pracy nie przyniesie trwałych efektów.